Orientacja w wodzie (sighting)
Krótkie uniesienie wzroku nad powierzchnię podczas pływania kraulem, żeby sprawdzić kierunek względem punktu odniesienia, skoro w otwartej wodzie nie ma linii torowej do naśladowania.
Orientacja w wodzie, po angielsku "sighting", to technika krótkiego unoszenia wzroku nad powierzchnię podczas pływania kraulem, na tyle długo, żeby wypatrzyć stały punkt odniesienia, na przykład boję albo charakterystyczny punkt na brzegu, po czym twarz wraca do wody i pływanie toczy się dalej. Istnieje, bo otwarta woda nie ma żadnych pomocy nawigacyjnych, jakie daje basen. Pływak na basenie podąża za czarną linią na dnie, nie myśląc o tym w ogóle. Pływak w otwartej wodzie musi aktywnie sprawdzać własny kierunek, a orientacja to sposób, żeby zrobić to bez zatrzymywania się.
Jak się to ćwiczy
Dobre spojrzenie jest szybkie: wzrok unosi się na tyle, żeby zobaczyć ponad falą, krótkie spojrzenie na cel, i od razu z powrotem w dół. Uniesienie całej głowy wysoko nad wodę, albo trzymanie jej tak dłużej niż przez chwilę, ściąga biodra i nogi w dół i psuje pozycję ciała, która sprawia, że kraul w ogóle jest wydajny. Wielu trenerów uczy sprawdzania kierunku w tym samym momencie cyklu ruchu, w którym pływak bierze oddech, więc głowa i tak już się obraca i nie dokłada się żadnego dodatkowego ruchu ponad zwykłe oddychanie.
Częstym punktem odniesienia w treningu jest sprawdzanie kierunku co 6-8 ruchów ramion, choć właściwa częstotliwość zależy od warunków. Prosta, mało zatłoczona trasa z dobrze widoczną boją wymaga rzadszego sprawdzania. Fala, tłok, zbliżający się zakręt albo kręta trasa wymagają robić to częściej. Sama liczba ma mniejsze znaczenie niż nawyk sprawdzania na tyle regularnie, żeby złapać zejście z kursu, zanim zamieni się w realny objazd.
Dlaczego słaba orientacja wydłuża dystans
Pływak, który zejdzie z prostej linii nawet o kilka stopni, pokonuje wyraźnie więcej metrów, niż wskazuje długość trasy, bo takie niewielkie odchylenie kumuluje się na przestrzeni setek metrów. Początkujący, który unosi głowę tylko raz czy dwa razy na cały odcinek otwartej wody, zamiast robić to w regularnym rytmie, zwykle płynie krętą, zygzakowatą trasą zamiast czegoś zbliżonego do linii prostej między bojami. To jeden z najczęstszych powodów, dla których początkujący triathlonista kończy odcinek pływacki przekonany, że zegarek albo sama trasa musiały się pomylić: dodatkowy dystans zwykle jest prawdziwy, a bierze się właśnie z rzadkiej albo źle wykonanej orientacji, a nie ze źle zmierzonej trasy.
Dlaczego samego basenu nie da się tego nauczyć
Orientacja to ruch, i sam ruch można przećwiczyć na basenie, unosząc wzrok do przodu co kilka ruchów ramion, nawet bez konkretnego punktu do namierzenia. Czego basen nie odda w pełni, to ocena sytuacji: odczytanie punktu odniesienia przez falę, blask słońca na wodzie czy innych pływaków, i decyzja, jak często sprawdzać kierunek na podstawie tego, jak dobrze wyszło poprzednie spojrzenie. Ta ocena rozwija się dopiero w prawdziwej otwartej wodzie, dlatego ćwiczenia orientacji mają sens zarówno na basenie, jak i tam, gdzie faktycznie się przydają.