RPE (subiektywne odczucie wysiłku)
Subiektywna ocena 1-10 tego, jak ciężki był wysiłek — miara intensywności bez żadnego sprzętu, która wychwytuje to, co urządzenia czasem przeoczą.
RPE (Rate of Perceived Exertion, subiektywne odczucie wysiłku) to subiektywna ocena tego, jak ciężki był wysiłek, wyrażana na prostej skali liczbowej. Oryginalna skala Borga biegła od 6 do 20, celowo dobrana tak, żeby ocena młodego dorosłego mniej więcej odpowiadała jego tętnu podzielonemu przez dziesięć; prostsza, zmodyfikowana skala 1–10 (czasem nazywana CR10) jest dziś bardziej powszechna w sporcie wytrzymałościowym.
Dlaczego to osobiste, nie uniwersalne
W skali populacji RPE dość dobrze koreluje z obiektywnymi miarami, takimi jak tętno, moc czy stężenie mleczanu we krwi. Ale dokładne przełożenie jest naprawdę indywidualne — RPE na poziomie 7 może dla jednego zawodnika odpowiadać dokładnie tempu progowemu, a dla innego tylko umiarkowanemu wysiłkowi tempowemu. To sprawia, że RPE jest najbardziej użyteczne śledzone konsekwentnie dla jednego zawodnika w czasie — obserwując, jak jego własna ocena danego tempa czy mocy zmienia się wraz z formą — a nie porównywane bezpośrednio między różnymi osobami.
Kiedy bije liczby z urządzenia
Tętno może być zaburzone przez upał, odwodnienie, kofeinę czy nadchodzącą infekcję w sposób, który sprawia, że liczba kłamie co do tego, jak ciężki naprawdę jest wysiłek. Miernik mocy może odmówić posłuszeństwa w trakcie jazdy. Pływanie rzadko w ogóle ma wiarygodny bezpośredni pomiar mocy. We wszystkich tych sytuacjach RPE wychwytuje coś realnego, co dane z urządzeń akurat błędnie pokazują — to nie gorszy substytut "prawdziwych" danych, tylko inny czujnik, który akurat działa cały czas i nigdy nie potrzebuje baterii.
Jak dobrze go używać
Błędem nie jest korzystanie z RPE — jest nim korzystanie z niego niedbale, ocenianie wszystkiego jako "łatwe" albo "ciężkie", bez rozdzielczości pozwalającej odróżnić prawdziwy trucht regeneracyjny od umiarkowanego wysiłku tlenowego. Użyteczny nawyk RPE traktuje skalę na tyle poważnie, żeby rozróżniać zbliżone intensywności, i patrzy na jej trend w skali tygodni, zamiast traktować ocenę pojedynczego treningu jako wyrok na cały plan.